Open post

Historyczna Biało-Czerwona Niedziela – 11 Listopada

11 listopada to data niezwykle istotna dla każdego Polaka, chociaż wydaje się, że nie wszyscy do końca zdają sobie sprawę z doniosłości tego święta. Fakt wyzwolenia się po 123 latach z niewoli mocarstw zaborczych oraz powrót na mapę Europy powinien być należycie i wspólnie świętowany w całej Polsce każdego roku. W bieżącym roku gdy przypadła okrągła 100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości jubileusz i towarzyszące uroczystości były szczególne. Osobiście od dawna planowałem uczcić obchody odzyskania niepodległości w wyjątkowy sposób. Będąc dumny z bycia Polakiem, szanując historię i polskich bohaterów a także czynnie zajmując się sportem postanowiłem wziąć udział w biegu oraz marszu niepodległości w Warszawie.

1) BIEG NIEPODLEGŁOŚCI W WARSZAWIE – w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przypadł również okrągły jubileusz 30 biegu niepodległości w Warszawie. To biegowa impreza na dystansie 10 kilometrów, która na sportowo upamiętnia wydarzenia z 1918 roku. Otoczka i atmosfera panująca dookoła tego przedsięwzięcia jest wspaniała. Niemal 20 tysięcy biegaczy ustawiających się na starcie w białych oraz czerwonych koszulkach stworzyło żywą biało-czerwoną flagę. Mnóstwo osób, po za wspomnianymi koszulkami przygotowanymi przez organizatorów biegu, miało także własne symbole narodowe. Przed biegiem odśpiewaliśmy hymn Polski i o szczególnej godzinie 11:11 ruszyła pierwsza strefa z najszybszymi biegaczami. Tuż za nią ruszył wielotysięczny tłum pozostałych biegaczy zalewając bielą i czerwienią centrum Warszawy. Równolegle w czasie trwania biegu do Warszawy zjeżdżały się tysiące ludzi na popołudniowy marsz niepodległości. Także sami warszawiacy tłumnie zaczęli wychodzić na ulice stolicy. To wszystko sprawiło, że na trasie biegu, jak i dookoła panował biało-czerwony klimat. W takiej patriotycznej scenerii nie było innego wyjścia jak przełamanie własnych słabości i poprawienie „życiówki” na dystansie 10 km. W tłumie niekiedy biegnie się ciężko, ale ten tłum też niesie do przodu. Mnie poniósł na linię mety z czasem 42 minut i 10 sekund – co jest moim oficjalnym, aktualnym rekordem na tym dystansie. Na mecie na każdego biegacza czekały oczywiście piękne, tematyczne medale nawiązujące do święta niepodległości. Pierwszy raz zdarzyło się w moich ulicznych biegach wpaść na metę, gdy inni biegacze z ostatnich stref startowych jeszcze nie wystartowali 🙂 .

 

2) MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI W WARSZAWIE – to manifestacja, która budziła niejednokrotnie sporo kontrowersji. Mimo różnych problemów natury organizacyjnej demonstracja ukazująca przywiązanie do polskiej tradycji i patriotyzmu doszła do skutku. Początek przemarszu ulicami Warszawy był zaplanowany na godzinę 15 z ronda Dmowskiego przy Pałacu Kultury i Nauki. Dochodząc do centralnego miejsca wydarzeń w oczy rzucały się dwie rzeczy: ogromny tłum ludzi oraz ocean biało-czerwonych flag. Wrażenie piorunujące. Obserwując innych uczestników marszu można było z całą pewnością stwierdzić, że byli tam ludzie z każdego zakątka Polski. Były tam pojedyncze osoby, rodziny z dziećmi, mniejsze grupki znajomych aż po duże zorganizowane grupy z innych miast. Sporą część uczestników marszu stanowiły środowiska kibicowskie z całej Polski, tego dnia idąc ramię w ramię z pozostałymi. Rozpiętość wiekowa uczestników była równie ogromna, od dzieci w wózkach po osoby w podeszłych latach. Oczywiście przeważali ludzie młodzi i w średnim wieku, co też dobrze prognozuje na przyszłość, że Polacy nie zapomną o takich uroczystościach.

Bardzo ciężko oszacować ilość ludzi w tak ogromnym skupisku. Według większości informacji szacuje się, że było około 250 tysięcy ludzi, którzy ruszyli z ronda Dmowskiego, przez Aleje Jerozolimskie i most Poniatowskiego na błonia Stadionu Narodowego. Trasa ta wynosi niecałe 4 kilometry, ale w tak ogromnym tłumie cały przemarsz trwał około 4 godzin. Pod stadionem zorganizowano koncert artystów wyznających patriotyczne wartości. W trakcie występów muzycznych z centrum miasta wybrzmiewał całkiem pokaźny i długi pokaz fajerwerków.

Podczas marszu mimo potężnego natłoku oraz różnych osób z różnych środowisk wśród uczestników z całej Polski nie dochodziło do większych ekscesów. Zjednoczony, patriotyczny marsz Polaków przeszedł wyznaczoną trasą skupiając się głównie na świętowaniu 100 lat od odzyskania niepodległości. W trakcie marszu krążyła ogromna kilkudziesięciometrowa flaga Polski, niesiona przez uczestników. Śpiewom wielbiących Polskę nie było końca. Wraz z oceanem biało-czerwonych flag często i hucznie odpalano czerwone race, co razem tworzyło przepiękną oprawę tego święta.

Ciekawy był także powrót do Poznania. Wracaliśmy pociągiem, który jechał z Warszawy aż do Świnoujścia, zabierając tym samym ze sobą pół Polski 🙂 . Razem z nami podróżowali ludzie z Torunia, Poznania, Gorzowa, Stargardu, Szczecina i Świnoujścia. Nie wiem czy bardziej były zapchane przedziały czy korytarze. W każdym razie wiele osób musiało zostać w Warszawie bo po prostu nie zmieścili się w pociągu. Dojście do ubikacji było wyzwaniem niemal niemożliwym i większość nawet nie podejmowała takiej próby. Nie uświadczyliśmy także przez całą trasę obecności konduktora, gdyż zapewne nie mógł się wydostać ze swojej kanciapy 🙂 . Chociaż w tak „ciasnym” pociągu nigdy nie jechałem to podróż wspominam bardzo przyjemnie, głównie dzięki dwóm gościom z Poznania i ze Stargardu, którzy umilali nam podróż jak mogli.

Bardzo polecam, aby choć raz uczestniczyć w tak ogromnym patriotycznym przedsięwzięciu i samemu to przeżyć oraz ocenić jak to naprawdę wygląda.

Open post

Jak zrobić EUROTRIP w 1 dzień ?

Czy jest możliwe odwiedzić kilka europejskich państw i miast w 1 dzień? Czy jest możliwe zrobić to nie wyjeżdżając z Polski? Czy da się być w kilku najatrakcyjniejszych miastach Europy w promieniu kilkunastu kilometrów? i to w jednym województwie? Odpowiedź na wszystkie powyższe pytania brzmi – oczywiście, że tak 🙂 . Wszystko jest możliwe, jeśli się chce i troszeczkę się pokombinuje. Czasami jednak na niektóre sprawy trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka. Właśnie na taki nieco groteskowy EUROTRIP wybraliśmy się niedawno w ramach objazdówki turystycznej po pojezierzu wielkopolskim oraz pojezierzu kujawskim.

Pierwszą atrakcją turystyczną był Rzym. „Wieczne miasto” w troszeczkę mniejszym wydaniu od oryginału 🙂 . W kujawsko-pomorskim Rzymie mieszka nieco ponad 100 osób.

Po historycznym mieście, nadszedł czas na historyczne stworzenia. Tak trafiliśmy do Parku Dinozaurów ZAUROLANDIA w Rogowie, po drugiej stronie jeziora rogowskiego. Można tutaj spotkać kilkadziesiąt naturalnej wielkości dinozaurów i poznać ich historię. Znajduje się tu także wystawa skamieniałości z różnych epok geologicznych i całe mnóstwo pobocznych atrakcji m.in. labirynty, park linowy, kolejki elektryczne czy quady.

Idąc dalej tropem archeologicznych podróży trafiliśmy do Biskupina. To miejsce, w którym można poczuć klimat starożytnej osady, wraz z jej wszystkimi dobrodziejstwami.

Nieopodal Biskupina zlokalizowana jest inna turystycznie brzmiąca wieś z cyklu kujawski EUROTRIP. To Wenecja, której nadano taką nazwę po powrocie jednego z jej ówczesnych włodarzy z włoskiej i osławionej Wenecji. Polska wersja Wenecji nie jest tak efektowna jak włoska imienniczka, aczkolwiek posiada swoje atrakcje takie jak: Muzeum Kolei Wąskotorowej, ruiny zamku czy neogotycki kościół. Polską Wenecję zamieszkuje kilkaset osób.

A kilkanaście kilometrów dalej od Wenecji znajduje się ……… Paryż. Kolejna polska wieś, nazwana przez ówczesnego włodarza na cześć większego odpowiednika. Dzisiejsza wieś liczy sobie ponad 100 mieszkańców.

W drodze powrotnej z Kujaw do Poznania zahaczyliśmy jeszcze o jeden ciekawy przystanek …… Czechy.

Tym samym jednodniowy EUROTRIP został zrealizowany w 100%. Letnie dni są w miarę długie, więc można je bardzo przyjemnie pożytkować, łącząc przeróżne pasje i poszerzać swoje horyzonty. Nawet gdy są one z lekkim przymrużeniem oka 😉 .

Rzym, Wenecja, Paryż i Czechy w kilka godzin i w kilkadziesiąt kilometrów? wszystko jest możliwe 🙂