Open post

Moja droga po KORONĘ MARATONÓW 2018!

W ubiegłym roku postawiłem sobie za cel zdobycie korony polskich półmaratonów, czyli przebiegnięcie w jednym roku co najmniej 5 półmaratonów. Cel został osiągnięty i podnosząc sobie poprzeczkę na rok 2018 założyłem zdobycie korony dystansu królewskiego, czyli korony maratonów. Zasady zdobycia statuetki są podobne jak przy półmaratonach. Z tą różnicą, że można to rozłożyć na 2 lata, ponieważ dystans 42 kilometrów i 195 metrów powtórzony pięciokrotnie dla większości ludzi jest ogromnym wysiłkiem. Ja założyłem, że ukończę swój cel w 1 rok kalendarzowy. Chociaż przed tym rokiem miałem na koncie tylko jeden zaliczony maraton. Moja droga po tę koronę prowadziła od historycznego maratonu w Dębnie z początku kwietnia aż po poznański maraton rozgrywany w październiku na ulicach mojego miasta. Dojście do zaplanowanego celu wymagało zatem ode mnie pięciu poniższych kroków:

MOJE MARATONY 2018 (w chronologicznej kolejności od kwietnia do października):

2 MARATONY KWIETNIOWE:

1. MARATON DĘBNO (czas: 4:06:24) – to najstarszy maraton rozgrywany w Polsce. Jego początki sięgają 1966 roku. Wówczas ze względu na obchody 1000-lecia Państwa Polskiego zorganizowano pierwszy bieg, w niepełnym jednak dystansie maratońskim. Od 1969 roku bieg rozgrywa  się już na standardowym dystansie 42 km 195 m. Maraton w Dębnie wielokrotnie posiadał rangę mistrzostw Polski. Nadal jest uważany za jeden z najszybszych i najważniejszych maratonów w Polsce. W dniu zawodów całe miasteczko żyje imprezą i tworzy się wspaniała atmosfera biegowego święta. W pamięci zapada przede wszystkim zaangażowanie samych mieszkańców, którzy pomagają biegaczom na trasie, zraszając wodą z ogródka czy częstując przysmakami. Dla mnie zapamiętany również z powodu ……. zgubienia swojego medalu 😛 . Do teraz nie wiem w jakich okolicznościach, gdzie i kiedy 😛 . Na szczęście organizatorzy po zweryfikowaniu mojego startu nie mieli problemu z przysłaniem mi innego medalu. Stąd też na zdjęciu z Dębna medal jest srebrny, a w kolekcji maratońskiej brązowy 😛 . Na tej imprezie panowała bowiem zasada, że dla najszybszych były przeznaczone złote medale. Natomiast dla biegaczy trochę wolniejszych srebrne, a dla najwytrwalszych  i dla gubiących medale brązowe 😛

 

2. CRACOVIA MARATON (KRAKÓW) (czas: 3:52:00) – dla mnie była to najdalsza podróż na maraton, ale osiągnąłem tam najlepszy wynik. Czas 3:52:00 w maratonie co prawda nie jest rewelacyjny, ale dla kogoś trenującego na co dzień także inne sporty, jest całkiem satysfakcjonującym wynikiem. Start i meta na rynku głównym w Krakowie oraz trasa biegu poprowadzona obok wielu zabytkowych miejsc Krakowa takich jak Wawel rzeczywiście współtworzą „bieg z historią w tle” jak zachwalają organizatorzy.

 

3 MARATONY WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE:

3. WROCŁAW MARATON (czas: 3:56:20) – to bieg, który rozpoczął się i kończył na zmodernizowanym stadionie Olimpijskim. Trasa w znacznym stopniu przebiegała przez zabytkowe centrum Wrocławia i liczne mosty. Zachwyt biegaczy, podobnie jak i mój, wzbudził również projekt medalu, który otrzymaliśmy na mecie. Połączono na nim krasnala – symbol miasta z obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Finalnie opracowano projekt sympatycznego krasnala z flagą Polski.

 

4. MARATON WARSZAWSKI (czas: 4:08:06) – w tym roku przypadł jubileusz 40 maratonu w Warszawie, który zorganizowano z rozmachem na niemal 8 tysięcy maratończyków. Trasa biegu została poprowadzona obok najciekawszych miejsc stolicy. Łazienki Królewskie, Belweder, Plac Trzech Krzyży, Krakowskie Przedmieście, Pałac Prezydencki, Stadion Narodowy a nawet Pałac Kultury i Nauki – wszystko było w zasięgu wzroku biegaczy na trasie maratonu, a czasami nawet na wyciągnięcie ręki. Nowością i szczególną atrakcją okazało się jednak poprowadzenie trasy przez ogród zoologiczny. Było to na tyle nietypowe i ciekawe, że wielu maratończyków w ZOO zwalniało, przyglądając się zwierzętom. Niektórzy wręcz zatrzymywali się i uwieczniali te chwile na zdjęciach. Dla mnie był to najtrudniejszy technicznie maraton. Mnóstwo zakrętów i podbiegów dosyć szybko dały mi się we znaki.

 

5. POZNAŃ MARATON (czas: 3:54:11) – ostatni z pięciu kroków do zdobycia korony polskich maratonów 2018, trzeba było postawić na „domowym” terenie w Poznaniu. Tutaj zawsze biegnie się najlepiej. Nie dość, że zna się dobrze każdy zakamarek trasy, a wśród biegnących i dopingujących jest mnóstwo znajomych twarzy to nawet przebiega się kawałek po krawędzi mojego osiedla – Ogrody! Co więcej w Poznaniu wzdłuż trasy nigdy nie brakuje kibiców z ciekawymi, motywującymi czy rozśmieszającymi transparentami oraz licznych zespołów muzycznych umilających wysiłek biegaczom. Na uwagę zasługuje też sama meta zlokalizowana na poznańskich targach. Dobiega się do niej po rozłożonym ogromnym, niebieskim dywanie przy aplauzie najliczniejszej i najgłośniejszej widowni w Polsce.

 

Tak wyglądała moja droga po koronę polskich maratonów. Długie bieganie miało być jedynie moją odskocznią od innych aktywności sportowych. Stało się jednak dominującym wyzwaniem bieżącego roku. Człowiek pokonując swoje słabości i przekraczając strefę komfortu otwiera się na nowe możliwości. Coś co w przeszłości wydawało się być sufitem, staje się podłogą. Jesteśmy wówczas o piętro wyżej. Rozwój osobisty nie jest drogą łatwą, ale wartą poświęcenia. Bywa też przyjemny, jeśli podejdzie się do tego z głową. Czasami warto zawalczyć o swoje marzenia i dać sobie szansę na ich spełnienie.