BIEG NA SZCZYT, czyli rozpoczynamy projekt NowaPasja.pl

Do niedawna na “szczyty” patrzyłem lekko z przymrużeniem oka. Jak na coś nieosiągalnego, wykraczającego po za moje możliwości, zarezerwowanego dla elit w swoich branżach.
Jakby się jednak bliżej przyjrzeć temu zagadnieniu “szczytami”, czyli celami dla każdego będzie coś innego w różnych dziedzinach życia, na innych poziomach zaawansowania oraz innym sposobie i czasie realizacji tych celów. Na swój sposób to nawet piękne, że mimo, że niekiedy dążymy do tego samego szczytu obieramy inne drogi, metody czy okresy, które w zamyśle mają ziścić nasze wspólne plany. Każdy ma przecież trochę inne możliwości, uwarunkowania czy ambicje. Ważne jednak aby ciągle kroczyć, iść, biec ku swoim własnym szczytom. Zdobywać je, przechodzić poziom wyżej i szukać kolejnych celów. Na tym blogu nie będziemy spoczywać na laurach. Będziemy za to ciągle inspirować się własnymi doświadczeniami, przemyśleniami i wiedzą. To fundamentalna istota NowejPasji.pl aby poszukującym swojej drogi pomóc ją odnaleźć a zdobywców wspierać w wyznaczaniu nowych celów. Tym samym pierwszy wybór padł na niekonwencjonalny bieg bo wyścig po dokładnie 836 schodach, w wieżowcu Rondo 1 w Warszawie, o wdzięcznie brzmiącej nazwie “Bieg na szczyt”. Uważam, że były to na tyle ciekawe zawody z motywującym hasłem aby od nich rozpocząć projekt NowaPasja.pl. Mimo, że zawody te odbywały się 6 miesięcy temu uznałem, że była to pierwsza ciekawsza i warta odnotowania rzecz, która spotkała mnie w czasie, w którym zacząłem poważnie myśleć nad założeniem tego bloga. Tak więc cofamy się do 11 marca 2017 roku, dnia, w którym rozpocząłem wbiegać na swój pierwszy “szczyt” 🙂

W zeszłym roku co prawda już startowałem w podobnych zawodach w Poznaniu, kiedy to w wieżowcu Collegium Altum pokonałem 17 pięter w 2 minuty i 9 sekund, niemniej jednak nie myślałem wtedy jeszcze na poważnie o blogowaniu o takich wydarzeniach, choć już wtedy zauważyłem, że niektórych zaskakiwały tego typu imprezy.

W Warszawie 11 marca czekała na mnie jednak o wiele trudniejsza przeprawa gdyż do pokonania było 38 pięter o łącznej liczbie 836 schodów. To impreza, która przyciąga sporą liczbę osób z Polski i spoza naszych granic, w tym największą światową elitę biegów po schodach, tym samym szybko wypełniając limit zapisów. Pierwszym wyzwaniem było już zatem skuteczne zapisanie się na sam bieg. Limit 500 uczestników został osiągnięty już po 12 godzinach od otwarcia zapisów. Jak widać szybkim trzeba być niekiedy nie tylko na zawodach, ale i (przede wszystkim) przed nimi jeśli chce się wziąć w nich udział 🙂 to oczywiście dotyczy także innych pożądanych przez zawodników biegów. Ten bieg cieszy się jednak szczególnym uznaniem gdyż równo rok wcześniej były tu organizowane mistrzostwa Europy w bieganiu po schodach, które wygrał Niemiec Christian Riedl, przed naszym rodakiem i etatowym mistrzem świata Piotrem Łobodzińskim. Mimo, że tegoroczne zawody nie miały rangi mistrzowskiej oby dwóch Panów ponownie można było spotkać na tej imprezie, tak samo jak pozostałą elitę zawodników tego sportu. Warte odnotowania są także wyścigi strażaków w pełnym umundurowaniu i wyposażeniu w ramach tej imprezy. Za co podwójne uznanie!

Ja bez zbędnego balastu przystępowałem do zawodów po godzinie 19, co zresztą było zamierzonym ukłonem organizatorów dla zawodników aby Ci po ukończonym biegu mogli spojrzeć na oświetloną Warszawę wieczorem z jednego z najwyższych budynków w mieście. Starty odbywały się indywidualnie w przerwach 15 sekundowych po sobie, żeby nie zapychać nadmiernie klatki schodowej i nie przeszkadzać sobie wzajemnie. Dystans 38 pięter w górę po schodach okazał się biegiem krótkim i intensywnym ale w którym trzeba rozsądniej rozkładać siły gdyż spotykałem po drodze ludzi, którzy już po 10 piętrze szybkiego wbiegu bardziej podciągali się na poręczach niż pracowali nogami 😛 mnie o dziwo jakiś szalony kryzys nie dopadł, jednak wyniku spodziewałem się o wiele lepszego. Nigdy przedtem nie pokonałem jednak więcej niż 17 pięter naraz po schodach więc jak na pierwszą próbę uważam, że było nieźle. Mój wynik z tego biegu to 5 minut i 54 sekundy. Z jedynego wcześniejszego doświadczenia w tego typu wyścigach przed tym biegiem prognozowałem, że powalczę o złamanie 5 minut, jednak brak doświadczenia na wyższych budynkach niż ten z Poznania okazał się znaczący. Swoją drogą przebiegnięcie tylu kondygnacji biegiem graniczy z cudem, dlatego radzę się przygotować na ciężki marsz od połowy takiego dystansu 🙂 W każdym razie te kilka minut spędzonych na klatce schodowej drapacza chmur to kilka najintensywniej spędzonych minut w całym roku. Jest to świetna odskocznia od zwykłego biegania, która swoją niekonwencjonalną trasą mnie przekonała i na pewno nie raz jeszcze stanę na starcie takiego biegu. Pałac Nauki i Kultury oraz Sky Tower na pewno dopisujemy do listy następnych celów 🙂

widok z zewnątrz na wieżowiec Rondo 1                                                                                        koszulka techniczna biegu i medal

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwszy szczyt zaliczony, teraz długa i ekscytująca podróż na podobne i inne szczyty 🙂 a oficjalnie wśród elity udany rewanż za poprzedni rok wziął Piotr Łobodziński pokonując Tomasa Celko i ubiegłorocznego triumfatora Christiana Riedla. Chociaż zwycięzców było o wiele więcej wliczając w to biegaczy i podopiecznych SOS Wiosek Dziecięcych, dla których ten bieg się odbywał.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *