Co robić w Dublinie? Aktywnie i efektywnie!

Jeśli planujesz szybki wypad do stolicy Irlandii z lekkim zabarwieniem sportowym to ten artykuł jest dla Ciebie! Spędziłem w Dublinie niespełna 2 dni, ale wszystko co chciałem tam zrobić i zobaczyć zrealizowałem. Wszystkie główne atrakcje da się obejść na pieszo. Trochę kilometrów się uzbiera, ale warto. Już z perspektywy samolotu “zielona wyspa” wydaje się ciekawa. Nawet przy kapryśnej pogodzie. Potem jest tylko lepiej 🙂

 

Zanim wyszedłem na prawdziwe zwiedzanie miasta trafiłem do swojego nietypowego miejsca noclegu. Zgodnie z opisem był to hostel przerobiony z byłej kaplicy. Pokoje, korytarze i pomieszczenia sanitarne wyposażone były w oryginalne kościelne witraże. Układ budynku także przypominał klasztorny szyk. Zameldowany w hostelu ruszyłem w miasto. Miałem do wykorzystania niespełna 40 godzin, więc trzeba było ten czas dobrze spożytkować. Przed wyjazdem stworzyłem listę co robić w Dublinie aby było aktywnie i efektywnie.

Na mojej liście życzeń znalazły się 3 sportowe tematy, czyli zobaczenie dwóch największych stadionów w Irlandii: Croke Park oraz Aviva Stadium, a także przebiegnięcie parkrun FairView. Po za tym chciałem zobaczyć i zwiedzić browar, w którym produkuje się Guinnessa oraz przespacerować się po słynnej dzielnicy Temple Bar. Wszystko udało się zrealizować. Cała reszta była spontaniczna i też wyszła nie najgorzej 🙂

Wszędzie gdzie jadę na mojej liście turystycznych priorytetów są miejscowe stadiony. Nie inaczej było tym razem. Pierwszy stadion to Croke Park. Jest to bastion sportów gaelickich z “fosą” i koleją pod stadionem. Zlokalizowany jest bardzo blisko domostw, co daje niezwykły kontrast wielkości.

Drugim stadionem sporych rozmiarów i na pewno nieszablonowego kształtu jest Aviva Stadium. Obiekt już z daleka rzuca się w oczy i przypomina kształtem olbrzymią miskę 🙂 . I tak jak poprzednik na tle pobliskich domostw wygląda nieziemsko. Jest niecodzienny!


Trzecią sportową atrakcją dla mnie w Dublinie było zaliczenie nowego zagranicznego parkrunu w ramach globalnej inicjatywy darmowych sobotnich biegów na 5 km. Przedtem uczestniczyłem w dwóch wyspiarskich parkrunach w Londynie i Edynburgu. To wszystko w ramach mojego sportowo-inspiracyjnego projektu TreningSportowy.pl – pokonajlenia, do którego Cię serdecznie zapraszam!

Parkrun jest na wyspach bardzo rozpowszechniony i jedynym problemem jest wybór, z którego biegu skorzystać. Różnych lokalizacji w Dublinie i w okolicy jest kilkanaście. Wybrałem parkrun FairView. Przyjemny, zielony, mały park w pobliżu stadionu Croke Park. To właśnie w centralnej części tego parku w każdą sobotę o 9:30 czasu lokalnego zbierają się uczestnicy tej lokalizacji i społeczności parkrun. Na miejsce przybyłem trochę wcześniej i miałem całkiem przyjemną konwersację z koordynatorami i wolontariuszami biegu. Tego dnia byłem jedynym turystą spoza Irlandii, który zawitał na parkrun FairView. Jak to jest w zwyczaju większości lokalizacji w Europie debiutantów na danej trasie, a tym bardziej zagranicznych turystów wita się gromkimi brawami. Tutaj jednak przywitanie było nadzwyczaj miłe. Potem trzy okrążenia dookoła parku – 5 km, 11 miejsce, chwila oddechu i prawdziwy pieszy maraton dopiero się zaczynał wśród atrakcji turystycznych Dublina!

Miasto pełne pubów, momentami nowoczesne, momentami klimatyczne, z wieloma zabytkami i kościołami. Rzeka Liffey przepływająca przez samo centrum Dublina świetnie komponuje się z licznymi mostami i resztą zabudowy miasta. Najważniejsze budynki i dzielnice zlokalizowane są w pobliżu rzeki. Prym wiedzie tutaj pełna życia dzielnica Temple Bar – dzielnica pubów i klubów. Gdzie zawsze się coś dzieje a miasto staje się nagle festiwalowe.


Przechodząc kilka ulic dalej od Temple Bar możemy znaleźć się już w historycznej dzielnicy Dublina, gdzie znajdziemy zamek, katedry, monumenty i mnóstwo innych zabytków. Wśród nich robiący wrażenie z zewnątrz polski kościół w Dublinie.

polski kościół w Dublinie

Nie gorzej, choć z kolei trochę nowocześniej wygląda bezpośrednie otoczenie rzeki Liffey:

Ostatnim punktem programu był Guinness Storehouse. Miejsce na tyle oblegane, że trzeba zapisywać się na zwiedzanie internetowo na konkretną godzinę. W weekend i tak nie uniknie się sporych kolejek bo dużo osób przychodzi też “z ulicy” i robi się kilka kolejek. W środku poznaje się proces całej produkcji piwa w innowacyjnym budynku i za pomocą nowoczesnych urządzeń. Doświadczyć tam można wielu wystaw i pokazów, które przybliżają nam wszystkie procesy wytwarzania Guinnessa. Można też spróbować samodzielnie pod okiem barmana nalać piwa z idealną pianką oraz zdegustować pintę ciemnego piwa z widokiem na cały Dublin. Cały obiekt ma 7 pięter i zwiedzanie go zajmuje około 2 godzin. Cena wejścia wynosi około 25 euro. Z zewnątrz mury Guinnessa wyglądają jak forteca i ma to swój magiczny klimat.

Po mieście jeździ sporo “cystern” Guinnessa 🙂

Na zakończenie warto też wspomnieć o lotnisku w Dublinie, które w nocy wygląda wprost kosmicznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *