Głucho-ciemna Helena Keller “Historia mojego życia”

Helena Keller urodziła się w 1880 roku w północnej Alabamie. Jak sama mówiła początki jej życia nie były skomplikowane i raczej normalne, jak u innych dzieci. Szybko naśladowała otoczenie, wypowiadała pierwsze słowa i robiła pierwsze samodzielne kroki. Ten stan nie trwał jednak długo. Mając dopiero 19 miesięcy przyszła choroba, która zamknęła jej oczy i uszy, pogrążając ją w mroku nieświadomości. Stopniowo przyzwyczajała się do wszechogarniającej ją ciszy i ciemności, powoli zapominając, że kiedyś było inaczej. Choroba z gorączką co prawda w niedługim czasie ustąpiły. Pozostawiły jednak po sobie bolesną szkodę w postaci głuchoty i ślepoty u młodej Heleny. Od tego czasu rzeczy poznawała przede wszystkim poprzez węch, dotyk, gesty oraz dzięki mądrości swojej matki, a później dzięki geniuszowi jej nauczycielki Anny Sullivan. Przed przybyciem tej ostatniej i po uświadomieniu sobie pewnej ułomności Helena wielokrotnie doprowadzała się do stanu szału i irytacji. Na swój sposób wywierała na towarzyszach także władcza presję, bowiem była silna i obojętna na konsekwencje. Dowiedziawszy się jak działają niektóre przedmioty, wykorzystywała je do swoich wybryków. Jednego razu zastosowała właściwości klucza i zamknęła na parę godzin swoją matkę w spiżarni. To był moment przełomowy, w którym rodzice Heleny postanowili dla swojego niesfornego dziecka ściągnąć specjalny nadzór.Narastały problemy komunikacyjne oraz frustracja tym spowodowana, aż stało się to smutną codziennością. Helena wraz z rodzicami bezskutecznie ujeżdżała po lekarzach i specjalistach, aż znaleziono dla niej kogoś specjalnego, z powołaniem – nauczycielkę Annę Sullivan. Stało się to przed 7 urodzinami Heleny i było przewrotnym momentem w życiu młodej dziewczynki.

Tym samym w ich domu pojawiła się Anna Sullivan, którą na początku znajomości z Heleną spotykały także różne mało przyjemne niespodzianki. Od razu zaczęła uczyć dziewczynkę poznawać świat przez dotyk, uświadamiając ją, że każda rzecz ma nazwę i ucząc ją pisać te nazwy. Helena naśladowała “grę palców” nauczycielki po dłoni. W ten sposób uczyła się i poznawała podstawowe słowa. Nie wszystko jednak szło prosto. Wciąż przytrafiały się akty desperacji i zniecierpliwienia przekładające się na wściekłość i agresję ze strony małej Heleny. Anna Sullivan nie rezygnowała jednak z nauk i jeśli coś nie było skuteczne próbowała to przekazać w inny sposób, ucząc w ten sposób Helenę coraz to nowych rzeczy. To z kolei sprawiało chęć do dalszej nauki poznawania świata przez Helenę. W każdej rzeczy zaczęła odczuwać wartość i życie. Poznawanie świata tak pochłonęło Helenę, żę w przypływie euforii decydowała się nawet samodzielnie wspinać na drzewo, na którym czuła cudowną radość i niezwykłość swoich czynów.

Choć poznawanie świata i słów nie przychodziło tak łatwo i szybko jak wśród jej pełnosprawnych rówieśników Helena robiła spore postępy i była coraz bardziej zafascynowana światem, choć ten nie raz ją zaskakiwał i kłopotał. Nie potrafiła jeszcze pojąć słów niedotykalnych takich jak miłość. Porównywała to jedynie do ciepłych promieni słońca. Pierwszą abstrakcyjna rzeczą, którą pojęła było świadome zrozumienie słowa “myśl”. Nastąpiło to po szeregu błędów popełnianych przez Helenę w robótkach ręcznych i reakcji nauczycielki, która stuknęła ją w czoło a na jej ręce napisała właśnie słowo “myśl”. Wtedy Helena zrozumiała, że nie chodzi o taką rzecz fizyczną, jakie dotychczas poznawała, a o proces zachodzący w jej głowie. W analogiczny sposób rozpracowała też słowo “miłość”. Zaczęła także wyczuwać niewidzialne więzy pomiędzy ludźmi.

Nauczycielka od samego początku nauki prowadziła ją w taki sposób jakby przemawiała do słyszącego dziecka, z jedną oczywistą różnicą, że zamiast mowy, pisała słowa i zdania na ręce Heleny. Następnym etapem po nauce podstawowego pisania, była nauka czytania z pasków kartonu z wypukłym drukiem. To co dla wielu sprawnych dzieciaków jest udręką, tj. gramatyka czy rachunki dla Heleny było swoistą zabawą i ciekawym sposobem poznawania świata. Ogromny udział w tym oczywiście nauczycielka Anna Sullivan, która przedstawiała naukę w sposób przyjemny i przystępny. Ucząc geografii sporządzała np. mapy plastyczne z gliny, aby Helena mogła wyczuć palcami góry, doliny i koryta rzek. Korzystała w swojej edukacji tez z każdej naturalnie nadarzającej się sposobności by ukazywać piękno świata, wykorzystując w tym celu choćby otaczające rośliny i zwierzęta. Nie tylko uczyła dziewczynkę poznawać świat, ale także zachęciła ją do nauki i sprawiła, że życie rozżalonej głucho-ciemnej dziewczynki zmieniło się w radosną pasję poznawania świata. Niekiedy szło to w sposób trudny i mozolny, ale przenikający pięknem i radością. Przede wszystkim za to później Helena była wdzięczna swojej nauczycielce. Ukazała jej inną, lepszą drogę życia w niepełnosprawności i wskrzesiła do życia.

Innym ważnym punktem w nowym życiu Heleny było poznanie innych niewidomych dzieci, które tak jak ona posługiwały się ręcznym alfabetem, dzięki czemu mogła po raz pierwszy porozmawiać z rówieśnikami swoim własnym językiem. Rozpoczęły się też pierwsze dalsze podróże Heleny i nowe odkrycia jak np. słona morska woda nowe gatunki zwierząt. Świat dla innych normalny, był dla Heleny światem fascynującym, w którym mnóstwo radości i satysfakcji przynosiło zwykłe spacerowanie czy zbieranie owoców.

Nadszedł także czas na naukę mówienia bez słyszenia słów! nauka polegająca na dotykaniu ręką twarzy nauczycielki i naśladowanie tego przynosiło fascynujące efekty i zrozumianą tylko dla głuchego dziecka ekscytację z wydostania się z więziennej ciszy. To jednak kosztowało Helenę ogrom pracy i poświęcenia, pracujące dnie i noce nad tym aby najbliżsi byli w stanie ją zrozumieć. Wystarczy wyobrazić sobie naukę czytania mowy za pomocą dotyku aby zauważyć skalę trudności. Z racji nietypowej nauki, Helena często nieświadomie używała słów i całych zwrotów innych autorów. Napisała nawet jedną opowiastkę, która okazała się niemal w całości plagiatem. Nie wiedziała do końca co jest jej myślami, a co zostało przez nią wchłonięte z zewnątrz.

Helena miała pragnienie aby studiować w normalnym college’u, razem z widzącymi i słyszącymi osobami. Przez cały czas chodziła na różne zajęcia i wykłady ze swoją opiekunką, która cierpliwie przedkładała usłyszane wiadomości Helenie, pisząc na jej rękach co mówili wykładowcy. Kilku innych nauczycieli także próbowało , niczym panna Sullivan, nauczyć się alfabetu przekazywanego palcami, z szczerą chęcią delikatnego wyręczenia opiekunki dziewczyny. Jednak, mimo wielu chęci i dobrych zamiarów, tylko ta jedna ręka była w stanie przekazywać Helenie wszystkie wiadomości prawidłowo i z przyjemnością. Były jednak przedmioty, których Helena musiała uczyć się w inny sposób. Matematyki, szczególnie geometrii uczyła się np. dzięki rozkładaniu drutów na poduszce. Pomimo wielu kłopotów komunikacyjnych, szczególnie z nowymi nauczycielami, którzy nie do końca rozumieli “ograniczenia” Heleny, dziewczyna miała wielką satysfakcję, że dawała radę ze stawianymi przez nią przeszkodami.

Po upragnionym wstąpieniu do wymarzonego college’u jej wyobrażenia o nowych wrotach na świat i pasjonujących możliwościach, stopniowo malały. Helena stwierdziła wręcz, że do tego miejsca wstępuje się po to, aby się uczyć, a nie myśleć. Rozumiała jednak przy tym, że chcąc posiąść wiedzę i się rozwijać, droga nie będzie prosta. Jak na każdy szczyt, trzeba się dostać drogą krętą i trudną. Nikt tego chyba lepiej nie rozumiał niż ona sama. Niezachwianie wierzyła, że wiedza dotycząca postępu człowieka na przestrzeni stuleci pozwala na zrozumienie harmonii życia i dążenia ku niebu. Wielki udział w jej edukacji miały książki, które początkowo czytała bez większego zrozumienia, a po czasie przynosiły jej przyjemność i wiedzę. Wspomina też gorące pragnienie przezwyciężenia przeszkody w czytaniu, jaką była jej ślepota. Nie chciała też polegać w tym aspekcie jedynie na swojej nauczycielce.

Samemu poznając świat, filozofię i postacie dochodziła do fascynujących odkryć, porównań czy stwierdzeń. Porównywała między innymi Judasza czy Diabła do złamanych szprych w wielkim kole Dobra 🙂 Jej świat wyobraźni różnił się znacząco od innych ludzi. Jak sama powtarzała obcowanie z autorami tekstów, które czytała sprawiało jej największą radość, bez żadnego skrępowania i pośpiechu. Autorów tych nazywała swoimi książkowymi przyjaciółmi i w każdym z nich widziała coś pięknego i inspirującego.

Mimo, że nie widziała świata, całe jej ciało reagowało na otoczenie. Czuła przestrzeń i na ogół wiedziała gdzie się znajduje. To niesamowite jak ta dziewczyna ogarniała świat. Nie wiedząc nic o śmierci i pochówkach, będąc pierwszy raz na cmentarzu wzruszyła się i napełniła nostalgią.

Posiadała też wiele pasji: żeglarstwo, spacery, zabawy, czytanie, poznawanie przyrody. Potrafiła też rozbawiać dzieci i z radością bawić się z nimi godzinami. Jako pierwsza na świecie głuchociemna uzyskała wyższe wykształcenie. Choć początkowe jej wypowiedzi i listy były nieskładne, praktyka i pragnienie normalnego życia działały cuda. Dzisiaj jest wzorem dla wielu pełnosprawnych i niepełnosprawnych, jako ta, która przezwyciężyła swoje ułomności i stała się znaną pisarką, pedagogiem oraz działaczką społeczną.

Jej świat nie był ograniczony ani zakłócony przez czynniki zewnętrzne jak mogłoby się zdawać. Był prawdziwy. Cieszyło ją poznawanie świata, dzieliła się swoimi małymi i dużymi sukcesami z przyjaciółmi i nauczycielami, chętnie pisała listy do ludzi. Nie miała wzroku, ale miała wizję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *