KORONA POLSKICH PÓŁMARATONÓW 2017

Jednym z głównych celów sportowych, w tym roku kalendarzowym, było dla mnie ukończenie i co za tym idzie zdobycie korony polskich półmaratonów. Nadszedł czas na rozliczenie się z tego celu. Samo zdobycie korony nie wydawało mi się specjalnie ciężkie, nawet jak na mój mały staż biegowy, dlatego postanowiłem “utrudnić” sobie zadanie i narzucić własne limity czasowe na poszczególne biegi. W każdym biegu chciałem złamać 1:45 (1 godzina i 45 minut) czasu netto, jednocześnie trzymając tempo poniżej 5 minut na km. Aby wywalczyć koronę polskich półmaratonów należy ukończyć minimum 5 biegów z 10 zaliczających się do korony. Moje wybrane biegi to:

1. PÓŁMARATON GDYNIA, 19.03.2017 – czas netto 1:44:17

Pierwszy w ramach korony półmaraton, który biegłem z doskoku. Marzec to miesiąc, w którym działo się u mnie najwięcej ciekawych rzeczy. Półmaraton w Gdyni przypadał na weekend, w którym wracałem do Polski (dokładnie do Gdańska) z Islandii a 2 dni później miałem samolot do Paryża (również z Gdańska). Nadarzyła się okazja zgrania półmaratonu nad morzem z podróżami to chętnie z tego skorzystałem. Sam bieg był dla mnie dosyć ciężki ponieważ byłem słabo przygotowany biegowo oraz mocno zmęczony zwiedzaniem Islandii. W Gdyni uratował mnie chyba tylko oszałamiający doping dzieciaków z różnych szkół, którzy to rywalizowali ze sobą o najgłośniejszy doping dla biegaczy i najlepszą strefę kibica. Po za tym trasa w Gdyni przebiegała przez centrum miasta, co przyciągało sporo innych kibiców a także było fajną atrakcją dla nas – biegaczy. Najlepiej wspominam start i metę na Skwerze Kościuszki, reprezentacyjną ulicę Świętojańską oraz Bulwar Nadmorski na ostatnich kilometrach trasy. Ostatecznie udało się złamać 1:45 netto, choć była to walka o każdą sekundę 🙂

Tutaj rozpoczęła się moja przygoda z koroną polskich półmaratonów 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. PÓŁMARATON POZNAŃ, 26.03.2017 – czas netto 1:44:08

w blasku mety 🙂

Nie mniejsze zawirowania były w Poznaniu. Wróciłem co prawda do swojego miasta i domu, ale był to powrót chwilowy, po Paryżu a przed wypadem do Gruzji. Moje życie biegło wtedy trochę szybciej, a ja na poznańskim półmaratonie poprawiłem wynik sprzed tygodnia z Gdyni o całe 9 sekund 🙂 Trasa półmaratonu nie była dla mnie żadną niespodzianką, ponieważ znam to miasto od zawsze. Jednak to co zrobili organizatorzy na mecie przeszło wszystkie moje najśmielsze oczekiwania. Meta była zlokalizowana w jednej z dużych hal targowych na Międzynarodowych Targach Poznańskich z taką atmosferą jak nigdzie dotąd. Świetna oprawa muzyczna, świetlna, audiowizualna, a przede wszystkim długa prosta w tych warunkach przez całą halę do mety przy dopingu z trybun – to na pewno najbardziej zapamiętam z tego biegu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. PÓŁMARATON GRODZISK WIELKOPOLSKI, 11.06.2017 – czas netto 1:42:46

To bieg, do którego mam największy sentyment i słabość, głównie za sprawą atmosfery w całym mieście w trakcie półmaratonu, samej organizacji imprezy oraz mojego debiutu w półmaratonie, właśnie w tym miejscu rok wcześniej. Czuć w tym mieście podniosłą atmosferę imprezy sportowej i wielu mieszkańców w sposób aktywny tworzy tę imprezę i klimat. Bardzo wiele rodzin, w trakcie biegu wychodzi przed swoje bloki albo domy, żywiołowo kibicując biegaczom. Dodatkowo ciepłej, społecznej atmosferze tej imprezy na ogół towarzyszy ogromny upał, w którego zwalczaniu pomagają też często właśnie sami mieszkańcy racząc biegaczy autorskimi natryskami wodnymi. jednym słowem wielka, biegowa rodzina 🙂 W Grodzisku biegnie się dwie pętle, ale naprawdę to w niczym nie przeszkadza bo przez niektóre miejsca chce się przebiegać kilka razy 🙂 ja swój wynik na tym terenie sprzed roku poprawiłem o ponad 10 minut.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. NOCNY PÓŁMARATON WROCŁAW, 17.06.2017, czas netto 1:43:00

To kolejny wyjątkowy bieg w ramach korony półmaratonów a to głównie za sprawą godziny startu. Półmaraton ten bowiem startuje o 22 godzinie. Biegnąc przez centrum wielkiego i oświetlonego Wrocławia przebiega się blisko głównego rynku, zabytkowego dworca czy chociażby przez niejeden malowniczy most. Dodatkowego klimatu nadawał motyw przewodni biegu, którym była muzyka filmowa, towarzysząca nam w trakcie biegu. Fajnym przeżyciem był także finisz na Stadionie Olimpijskim przed północą. Ponad programowo skorzystałem też z darmowego noclegu w ramach nocnego półmaratonu z innymi biegaczami, dzięki czemu przedłużyliśmy trochę biegową ucztę 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. PÓŁMARATON GNIEZNO, 17.09.2017, czas netto 1:38:49

W końcu nadszedł czas na sfinalizowanie korony półmaratonów w Gnieźnie na 40 – jubileuszowym Biegu Lechitów. Trasa biegu zaplanowana o tyle ciekawie, że przebiegała z Ostrowa Lednickiego pod samą gnieźnieńską Katedrę. Był to też pierwszy półmaraton, w którym przez cały bieg czułem moc. Co prawda trenowałem przed biegiem same krótkie dystanse, interwały, podbiegi itd., zapominając trochę o normalnym wybieganiu, ale efekty mówią same za siebie. Był to bieg, w którym dystans półmaratoński pokonałem w najlepszym stylu, z rezerwami sił a przy tym pobijając swoją życiówkę na półmaratonie o 4 minuty! To daje nadzieję na następne biegowe wyzwania. Generalnie ten bieg uważam, za najlepiej rozegrany przez siebie bez podziału na dystanse. Co by było ciekawiej moje pierwsze 10 km przebiegnięte w ramach tego półmaratonu jest moją oficjalną życiówką na 10 km (46:48) 🙂 wzięło się to raczej z braku biegania przeze mnie 10 km na zawodach (nie przepadam za tym dystansem), jednak mimo to kilka takich biegów ukończyłem z czasami gorszymi niż ten odcinek w półmaratonie gnieźnieńskim. Stwierdziłem jednak, że trzeba coś z tym zrobić i 11 listopada na Biegu Niepodległości na 10 km w Poznaniu spróbuję wybiegać adekwatną do formy życiówkę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *