malta do góry nogami

MALTA widziana do góry nogami – dosłownie!

Malta to małe, wyspiarskie państwo, o którym mówi się dużo i dobrze. Niemal afrykański klimat, środek morza Śródziemnego, europejskie standardy, angielski język. Do tego liczne zabytki i bujna przyroda. To wszystko zwabia turystów z całego świata. Sama Valetta, czyli stolica Malty to miasto reklamowane jako muzeum pod gołym niebem. Z ogromem zabytków na małej przestrzeni oraz najbardziej słoneczną aurą w Europie. Nie bez powodu jest zapisana na kartach światowego dziedzictwa UNESCO, a w 2018 roku została wybrana Europejską Stolicą Kultury. Lecąc tam spodziewałem się naprawdę wiele …… i się nie zawiodłem.

Jest tam wszystko: wspomniane słońce, ciepły klimat, pomocni ludzie, super architektura (np. Valetta, Mdina, Rabat) i cudowna przyroda (np. klify Dingli). Dodając do tego świąteczny wystrój i klimat wyspy, który panował tam w połowie grudnia, ciężko wyobrazić sobie lepsze warunki do zwiedzania. Od początku widząc co się dzieje i jak jest na miejscu postanowiliśmy zwiedzać Maltę na “czuja”. Chodziliśmy tam gdzie nas poniosło. Ponosiło nas wszędzie, bo wszędzie było coś atrakcyjnego, wszędzie się coś działo. Diabelski młyn, fontanna, mury miasta, port, wybrzeże, pałac, palmy, jarmarki, kościoły – wszystko to widziane z jednego miejsca. I to jeszcze od razu po wyjściu z autobusu z lotniska.

malta fontanna
pierwsze minuty Valetta

To jeden z tych wypadów, w których sam dokładnie nie wiem gdzie byłem, gdzie wchodziłem, ale mam wrażenie, że byłem wszędzie.

Malta urzekła mnie tak mocno, że nawet standardowe spacerowanie na nogach wydawało mi się zbyt normalne. Postanowiłem zatem “pozwiedzać” wyspę nie dość, że spontanicznie to jeszcze do góry nogami 🙂 .  

malta do góry nogami malta do góry nogami malta do góry nogami malta do góry nogami malta do góry nogami malta do góry nogami malta do góry nogami

Nieważne gdzie się poszło czy na główny plac, przed pałac, przed kościół, na przypadkową uliczkę, do portu, wyjechało dalej na klify czy wybrzeże, wszędzie było po prostu pięknie!

Valetta to architektoniczne cudo, Sliema (tam mieliśmy nocleg) to kurort apartamentowo-rozrywkowy, Mdina i Rabat to także architektoniczne perełki w niesamowicie wysublimowanym klimacie, Dingli Cliffs to całe pasmo wspaniałych, skalistych klifów na południu wyspy. Centralna część wyspy, przez którą przejeżdżaliśmy też jest obfita w niebanalną zabudowę. Stosunkowo mała część wyspy jest pusta, pod tym kątem, aby była tam tylko ziemia czy zieleń.

Cała Malta wydaje się taką wybuchową mieszanką fajnych miejsc z Włoch, Francji, Turcji, Maroka czy Wielkiej Brytanii. O tym ostatnim państwie najbardziej przypominają specyficzne, czerwone budki telefoniczne, często spotykane na Malcie.

Malta budka telefoniczna

Malta chociaż jest małym państewkiem to wcale nie jest wszędzie tak blisko jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Głównie jest tak za sprawą mocno pofałdowanej i krętej linii brzegowej oraz pagórkowatych uliczek. Mimo, że teoretycznie wszędzie jest blisko, naprawdę jest tam co chodzić.

Na Malcie jest dobrze rozwinięta sieć publicznych autobusów, które w zasadzie jeżdżą wszędzie i w sporych ilościach, jednak niezbyt punktualnie i czasami mocno okrężnymi drogami. Na miejscu okazało się również, że na Malcie działają stacje rowerów miejskich, te same co np. w Poznaniu, czyli NextBike.

Jakby ktoś szukał na Malcie parku do Street Workout’u to jedyny jaki znalazłem był w Sliemie przy samym wybrzeżu. Malutki, ale zawsze 🙂

street workout malta sliema

VALETTA w różnych odsłonach:

malta kurort
valetta nocą
valetta nocą
valetta schody
pompka
valetta widok
malta widok

DINGLI CLIFFS w różnych odsłonach:

skok klify malta
łąweczka maltańska
klify zachód słońca malta

Malta to wyspa, na której byłem tylko kilka dni, ale gdzie nie pojechałem tam było wspaniale 🙂 Polecam wszystkim, szczególnie aktywnym podróżnikom.

Michał Schlegel / TreningSportowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *